
Są takie momenty, kiedy naprawdę masz ochotę wyjść i na chwilę zamknąć za sobą drzwi.
Bo cokolwiek powiesz – jest źle.
Bo reaguje za ostro albo wcale.
Bo masz wrażenie, że mówicie zupełnie innymi językami.
I trudno nie pomyśleć: co się z nim/nią dzieje?
Czasem masz wrażenie, że rozmawiasz z kimś zupełnie innym niż kilka lat temu.
Jeszcze niedawno można było się dogadać.
Dzisiaj:
– reaguje za ostro
– zamyka się albo wybucha
– mówi „nie rozumiesz mnie”
A prawda jest taka, że nie jest tylko kwestia zachowania. To działanie mózgu, który u nastolatka funkcjonuje inaczej niż u dorosłego. I to nie tylko w sensie „działa inaczej” — na tym etapie rozwoju mózg jest też inaczej zbudowany.
Układ limbiczny, odpowiedzialny za emocje, jest bardzo aktywny. Ciało migdałowate — które odpowiada za szybkie reakcje emocjonalne -działa praktycznie już od początku życia i w okresie dorastania reaguje szczególnie intensywnie. Jednocześnie kora przedczołowa, odpowiedzialna za przewidywanie konsekwencji, kontrolę impulsów i racjonalne myślenie, dopiero dojrzewa.
Efekt?
Emocja pojawia się szybciej niż myślenie. Reakcja szybciej niż możliwość jej zatrzymania. Do tego bardzo aktywnie działa układ nagrody, co sprawia, że dla nastolatka szczególnie ważne staje się „tu i teraz” czyli to, co daje szybkie emocje, ulgę albo przyjemność. Przewidywanie konsekwencji schodzi na dalszy plan. I to jest moment, który często jest źle rozumiany.
To nie są tylko hormony. To nie jest „przesada wieku dojrzewania”. To jest realna różnica w tym, jak w tym czasie działa i rozwija się mózg
I teraz ważna rzecz, którą łatwo przeoczyć: To nie jest trudne tylko dla dorosłych. Z takim mózgiem trudno jest też wytrzymać samemu nastolatkowi.
On czasem:
– reaguje szybciej, niż zdąży pomyśleć
– mówi coś, czego później żałuje
– nie do końca rozumie, dlaczego tak zareagował
Do tego dochodzi jeszcze: ogromna potrzeba akceptacji przez rówieśników, większa wrażliwość na odrzucenie, silniejsze przeżywanie sytuacji społecznych.
To, co dla dorosłego jest drobnostką, dla nastolatka może być naprawdę dużym stresem.
Często widzimy tylko efekt:
– „robi głupoty”
– „nie myśli”
– „zachowuje się irracjonalnie”
Tylko często nie jest to brak wychowania. To moment, w którym w silnych emocjach nie ma dostępu do tej bardziej racjonalnej części mózgu. I jeszcze jedna rzecz, która bardzo często wywołuje konflikty w domu: rytm okołodobowy. W okresie dojrzewania zmienia się sposób wydzielania melatoniny – hormonu snu. U nastolatków zaczyna się ona wydzielać później, zwykle nawet o około 1,5–2 godziny. Dlatego wieczorem długo nie czują zmęczenia, kiedy dorośli już chcą iść spać. I rano naprawdę nie są gotowi do działania wtedy, kiedy my już funkcjonujemy.
Można to porównać tak: gdy nastolatek wstaje o 6:30, jego organizm funkcjonuje trochę tak, jakby dorosły wstawał około 4:30. To oznacza, że jego mózg nie pracuje wtedy na pełnych obrotach.
To nie jest lenistwo. To biologia. Jak możesz pomóc swojemu nastolatkowi (i sobie) przejść przez ten etap? Nie kontrola „jeszcze bardziej”.
Tylko trochę inne podejście: mniej: „ogarnij się”, więcej: „widzę, że jest Ci trudno”, mniej: oceniania zachowania, więcej: próby zrozumienia, co jest pod nim, więcej mówienia wprost (bo oni często nie odczytują subtelnych sygnałów), mniej zakładania, że „powinien się domyślić”
Okres nastoletni to nie jest moment, kiedy zaczynamy relację. To moment, kiedy ona jest wystawiona na próbę. Jeśli Twoje dziecko mimo wszystko jeszcze do Ciebie wraca, rozmawia, szuka kontaktu – to naprawdę jest coś, co warto docenić.
A jeśli jest trudno – to nie znaczy, że wszystko stracone. To etap, który wymaga więcej uważności niż siły.
Czasem największą zmianą nie jest to, co powiesz. Tylko to, czy spróbujesz zobaczyć, co dzieje się pod zachowaniem.
